Wiadomo, że trzeba, nie wiadomo od czego
Temat wraca na każdym spotkaniu zarządu i za każdym razem kończy się tym samym: warto się tym zająć. Bez pierwszego kroku nic się nie zmienia.
Wskazuję miejsca, w których automatyzacja i AI zwrócą się najszybciej, oraz te, w których nie warto ich ruszać. To druga lista bywa cenniejsza, bo oszczędza budżet, który już miał być wydany.
Najczęściej nie brakuje chęci ani budżetu. Brakuje pierwszego kroku, o którym wiadomo, że jest właściwy.
Temat wraca na każdym spotkaniu zarządu i za każdym razem kończy się tym samym: warto się tym zająć. Bez pierwszego kroku nic się nie zmienia.
Po wdrożeniu wszyscy mówią, że jest lepiej, ale nikt nie potrafi pokazać liczby. Przy kolejnej decyzji budżetowej to się mści.
Wszystko wygląda na warte automatyzacji. Bez porównania kosztu do zwrotu wybór pada na proces najbardziej widoczny, a nie najbardziej kosztowny.
Znasz kogoś, kto wdrożył system i wrócił do arkusza. Ryzyko jest realne i najczęściej wynika z wyboru złego procesu na start.
Rynek jest pełen rozwiązań, które robią wszystko. Trudno odróżnić te, które sprawdzą się u Ciebie, od tych, które sprawdziły się w prezentacji.
Bez rozmowy o tym wprost projekt dostaje cichy opór, którego nie widać w harmonogramie, za to widać w tym, że nikt nie używa gotowego narzędzia.
Efektem jest dokument, z którym możesz pójść do kogokolwiek, także do kogoś innego niż ja.
Godzina rozmowy z osobami, które wykonują pracę, mówi więcej niż tydzień analizy narzędzi. Interesuje mnie, gdzie proces czeka, gubi dane albo wymaga trzech osób.
Ile razy w miesiącu, ile minut, ile kosztuje godzina. Prosta arytmetyka, która natychmiast pokazuje, które pomysły odpadają.
Równie ważna jak lista rekomendacji. Procesy zbyt rzadkie, zbyt zmienne albo takie, gdzie człowiek jest po prostu tańszy: mówię o nich wprost.
Każda propozycja ma nazwane ryzyko i koszt wycofania się. Wdrożenie bez ścieżki odwrotu to zakład, nie plan.
Dokument jest Twój i możesz go zrealizować z kimkolwiek. Doradztwo, którego jedynym celem jest sprzedaż własnego wdrożenia, nie jest doradztwem.
Cztery kroki. Pierwszy jest bezpłatny i często wystarcza, żeby wiedzieć, czy w ogóle jest o czym rozmawiać.
Rozmawiamy o jednym procesie: co się w nim dzieje, ile razy w miesiącu i gdzie ucieka czas. Jeśli nie ma tu czego automatyzować, powiem to na tej rozmowie.
Dostajesz proces opisany z zaznaczonymi miejscami strat, proponowany zakres, widełki kosztu i szacowany czas, razem z listą rzeczy, których nie warto ruszać.
Każdy etap kończy się czymś, co da się włączyć do pracy i ocenić w liczbach, zanim ruszy kolejny. Zamiast kwartału ciszy i jednego dużego uruchomienia.
Zespół uczy się na Waszych danych, dokumentacja i dostępy zostają po Waszej stronie. Jestem przy pierwszych nietypowych przypadkach, bo te pojawiają się po starcie, nie w dniu uruchomienia.
Pierwsza rozmowa jest bezpłatna i często wystarcza, żeby wskazać dwa lub trzy oczywiste miejsca. Pełne mapowanie procesów z priorytetami i wyliczeniem zwrotu wyceniam po tej rozmowie, gdy wiem, jaka jest skala.
Mogę zrobić jedno i drugie, ale to są osobne decyzje. Dostajesz dokument, z którym możesz pójść do dowolnego wykonawcy, również dlatego, żeby rekomendacja nie była podejrzana o to, że sprzedaje moją własną robotę.
Nie zakładam, że wiem. W każdym projekcie zaczynam od rozmowy z kimś, kto tę pracę wykonuje na co dzień, i to ta osoba mówi mi, co jest poprawną odpowiedzią, zanim ruszę z budową. Wiedzę branżową ma klient, ja mam metodę.
Mapę procesu z zaznaczonymi miejscami strat, listę rekomendacji uszeregowaną według zwrotu, listę rzeczy, których nie warto ruszać, oraz szacunki kosztu i czasu dla dwóch albo trzech pierwszych kroków.
Dostępu do danych pilnuje sama baza danych, a nie ukryty przycisk w aplikacji, więc handlowiec technicznie nie odczyta cudzych klientów. Klucze i hasła do usług są poza kodem. Każda zmiana, zanim trafi na produkcję, przechodzi automatyczne sprawdzenia, w tym skan pod kątem wycieku sekretów. Kod i dane zostają po Waszej stronie.
Tak, i zwykle tak to wygląda: zaczynamy od jednego procesu, a kolejne dochodzą etapami. Kod jest w Waszym repozytorium razem z dokumentacją, więc rozbudowę może zrobić też ktoś inny niż ja.
Trzydzieści minut wystarczy, żeby powiedzieć, czy jest tu co automatyzować. Jeśli nie ma, usłyszysz to wprost, zanim powstanie jakakolwiek oferta.
Bez zobowiązań. Bez oferty, zanim zrozumiem proces.
Zobacz, co już zbudowałem →albo napisz na hello@kamiljan.com · LinkedIn